Krótka, słodka historia
Krajowy przysmak Holandii wywodzi się z piekarni wczesnego XIX wieku. Tutaj słodki syrop przemienił okruszki w ciasteczko, które przez kolejne dwa wieki zdobyło uznanie jako uwielbiany przysmak.
Stworzenie pysznego ciasteczka z okruszków jest dowodem holenderskiej oszczędności i pomysłowości. Kilka prostych składników stało się przysmakiem, na który mógł sobie pozwolić dosłownie każdy, stąd ciasteczko zyskało przydomek „ciasteczko ubogich”. Obecnie stroopwafel, znany także jako „ciastko syropowe”, cieszy się zasłużoną sławą i popularnością wśród Holendrów z różnych środowisk.

Sekret: Trochę ciepła
Choć dobry stroopwafel, jak nasz, jest doskonały sam w sobie, Holendrzy mają swoje sposoby na podniesienie przyjemności z tego prostego wafelka na wyższy poziom. Najlepiej smakuje z gorącą filiżanką mocnej kawy lub herbaty – wystarczy położyć stroopwafela na wierzchu filiżanki. Dzięki swojemu rozmiarowi, stroopwafel idealnie pasuje do większości filiżanek. Pozwól unoszącej się parze go ogrzać, a zauważysz, że ciasto staje się miękkie, ciepłe, ale nadal chrupiące. A syrop w środku… mmm, jest naprawdę pyszny!
Najlepiej smakujący stroopwafel w okolicy

Pochodząc z tak skromnych początków, istnieje wiele małych różnic w przepisie, które sprawiają, że stroopwafel nie jest jednorodny. Próbowaliśmy i testowaliśmy (i jeszcze trochę więcej próbowaliśmy), aby upewnić się, że nasz wafel smakuje absolutnie najlepiej ze wszystkich. Zachowując wierność oryginalnej recepturze, wprowadziliśmy jednak mniej cukru – to dopiero wyczyn!



